Iluminowane miniatury

IMG-0080

Moje miejsce do pracy miniatorskiej. Niestety, rzadko korzystam ze światła dziennego bo pracuję głównie wieczorami

 

Rok to długa przerwa w prowadzeniu bloga. Wiele tekstów czeka wciąż na ostatni szlif i publikację. Ja jednak zacznę od tekstu zupełnie nowego a tłumaczącego w pewien sposób moje wielomiesięczne milczenie. Otóż do pisania zasiadałam zazwyczaj wieczorem, po powrocie z pracowni i próbie wypełnienia wszystkich domowych obowiązków. Uległam jednak totalnemu zauroczeniu pewną zapomnianą dziedziną sztuki, która od tego czasu niemal całkowicie skradła moje wieczory.

Jadąc w lipcu 2018 roku do Krakowa na warsztaty iluminatorskie, myślałam raczej o znalezieniu inspiracji do ukończenia obrazu, który nota bene wciąż stoi nie skończony, a nie o poszukiwaniu nowego sposobu wypowiedzi artystycznej. Czy sprawił to wyjątkowy klimat klasztoru Benedyktynów, czy alchemiczna oprawa warsztatów a może łatwość z jaką przechodziłam przez kolejne etapy pracy nad miniaturą, ale zanim dzień dobiegł końca już byłam pewna, że dopóki wzrok i pewna ręka pozwolą, będę zajmować się iluminatorstwem. A ponieważ to dziedzina sztuki znana nielicznym, zamknięta w starych manuskryptach, rzadko eksponowana i przez to niezrozumiała dla współczesnych, chciałabym ją spopularyzować i przybliżyć jak największej grupie ludzi.

IMG-9827

Gablota w muzeum skryptorium Klasztoru Benedyktynów w Tyńcu

 

Jedną z podstaw cywilizacji człowieka jest rozwinięta komunikacja. Człowiek od zarania próbował kierować swój komunikat nie tylko do bezpośredniego odbiorcy, ale również do odbiorcy potencjalnego. Skalne malowidła i rzeźbione figurki stanowiły właśnie taki rodzaj przekazu. Niosąc w sobie treści wykraczające poza bezpośrednie znaczenie tego co przedstawiały, stanowiły czytelny, chociaż prawdopodobnie niejednoznaczny komunikat.  Pojawienie się i rozwój pisma, zepchnęły przedstawienie na plan dalszy, służebny w stosunku do zapisu. Zapis podobnie jak przekaz słowny mógł opisać konkretne wydarzenie a nie wydarzenie uogólnione, zapis pozwalał ukazać następstwo zdarzeń, opisać cechy niewidoczne czy wartości niematerialne a jednocześnie zachować właściwość komunikatu wizualnego – czyli dostępność dla potencjalnego odbiorcy.

W religiach Abrahamowych słowo zyskało moc nadrzędną a ich wyznawcy nazywani byli Ludami Księgi. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.” (J1.1-3)

Samo słowo to jednak zbyt mało, żeby rozpalić wyobraźnię odbiorców i zaangażować ich uczucia.  Obraz okazał się niezbędny! I choć spór o przedstawienia i wizerunki toczył się w łonie Kościoła nieraz bardzo gwałtownie, to jednak ostatecznie wizerunek na stałe zagościł zarówno w dekoracji obiektów sakralnych jak i w świętych księgach.

Codex_Vaticanus_end_or_Luke Codex Vaticanus, IV wiek,  Rzym. Bibl. Vaticana

Dekoracje w chrześcijańskich manuskryptach pojawiły się około IV wieku n.e. jako geometrycznie lub zoomorficznie zdobione inicjały. Te proste dekoracje rozwinęły się z czasem w pełnowymiarowe ilustracje przedstawiające skomplikowane sceny z udziałem ludzi, zwierząt, architektury i pejzażu. I choć często skłonni jesteśmy myśleć o sztuce dekoracji manuskryptów jako o domenie średniowiecznych mnichów, musimy pamiętać, że to nie średniowiecze wpadło na pomysł ilustrowania tekstu. Zdobnictwo tekstu narodziło się na Bliskim Wschodzie, gdzie rozwinęło się w formie zdobionych kodeksów. Za najstarsze teksty zdobione malunkami należy uznać spisane na papirusach egipskie Księgi Umarłych, w których ilustracje uzupełniały tekst już około 2,5 tysiąca lat temu. Bogato ilustrowane teksty występowały także w okresie antycznym i tu przykładem może być Vergilius Vaticanus.

1.Vergilius Vaticanus, Folio 4v (Georg. 3.219–34), Biblioteca Apostolica, Cod. Vat. lat. 3225, ok. 400 AD

2.Księga Umarłych, Papyrus of Ani (sheet 3): Ani’s Judgment, The British Museum, EA10470,3

Niestety najstarsze manuskrypty były spisywane głównie na materiale roślinnym – papirusie. I choć dużo od niego trwalszy pergamin znany był już w Starożytnym Egipcie, jednak dopiero wczesne średniowiecze całkowicie zastąpiło nim papirus. Do produkcji pergaminu służyły skóry zwierzęce, które po dokładnym oczyszczeniu, odtłuszczeniu, naciągnięciu i przeszlifowaniu stanowiły wspaniały materiał pisarski. Pergamin jest nie tylko trwały, ale również bardzo przyjazny dla skryby czy iluminatora. Daje możliwość łatwej korekty poprzez zeskrobanie błędnego zapisu. Ta właściwość pergaminu umożliwiała również ponowne jego użycie po wcześniejszym całkowitym usunięciu starego tekstu. Takie powtórnie zapisane pergaminy noszą nazwę palimpsestów. Najczęściej do wytworzenia pergaminu używano skór cielęcych, kozich lub owczych. Jednak najbardziej pożądane z uwagi na właściwości, były skóry martwo narodzonych cieląt. Pergamin uzyskany z takiej skóry to welin. Jest on bardzo elastyczny, półprzeźroczysty i ma wyjątkowo gładką powierzchnię.

IMG-3524 Pergamin świński i cielęcy

 

Wyrób pergaminu w starych miniaturach (usuwanie sierści, czyszczenie z tłuszczu, naciąganie i bielenie)

Spreparowany i wygładzony pergamin, docięty do potrzebnego formatu, trafiał na pulpit skryby, którego zadaniem było przepisywanie tekstu. Przed przystąpieniem do pracy, skryba zaznaczał właściwą liniaturę i pozostawiał miejsce na ilustracje, zwane miniaturami oraz na ozdobne inicjały, czyli litery rozpoczynające określone części tekstu. Karta pergaminu z ukończonym tekstem trafiała następnie na pulpit miniaturzysty.

IMG-3470  Kopie miniatur na kalce

Praca nad każdą miniaturą to proces wieloetapowy, rozpoczynający się od wykonania kopii lub skomponowania nowej ilustracji przy użyciu katalogu wzorcowych przedstawień (ludzi, roślin czy zwierząt).  Do kopiowania rysunku używano srebrnego lub ołowianego rysika a następnie wykonywano szereg dziurek wzdłuż narysowanych linii. Po przyłożeniu tak wykonanego szablonu we właściwe miejsce karty pergaminu, tapowano powierzchnię przy użyciu płóciennego woreczka wypełnionego pyłem węglowym. Pył przenikając przez woreczek a następnie przez dziurki, wyznaczał przebieg linii rysunku. Tak wytyczone na karcie pergaminu linie obrysowywano następnie przy pomocy płynnego barwnika. W początkowym okresie najczęściej stosowano w tym celu pigment minium secundarium o kolorze zbliżonym do rudawego oranżu. Stąd zresztą, a nie od niewielkich rozmiarów, pochodzi nazwa „miniatura” dla ilustracji oraz nazwa „miniatorstwo” dla techniki ich wykonywania. Z drugiej strony mianem miniatur określamy również obrazy niewielkich rozmiarów, przeważnie portrety lub pejzaże, wykonywane jako niezależne dzieła, z zastosowaniem innej techniki i pochodzące z późniejszego okresu. W tym przypadku nazwa miniatura wywodzi się faktycznie od małego formatu!

Iluminowany inicjał – etapy pracy /złocenie na glince bolusowej/

 

Po przygotowaniu rysunku konturowego miniaturzysta rozpoczynał nanoszenie kolorów. Jeżeli miniatura miała być dekorowana złotem wówczas przed naniesieniem kolorów wkraczał do pracy iluminator (często ta sama osoba). W zależności od projektu ilustracji, pod złocenie stosowano podłoża płaskie lub wypukłe, dające efekt matowy lub błyszczący. Niekiedy też łączono dwa lub więcej podłoża, na których umieszczano złoto o różnych odcieniach, wzbogacając je dodatkowo grawerunkiem lub puncą. Po wykonaniu złoceń i naniesieniu kolorów bazowych miniaturzysta przystępował do nakładania jaśniejszych tonów dla uzyskania efektu przestrzennego. Na koniec wybrane miejsca rozświetlał poprzez naniesienie bieli oraz wprowadzał ciemny kontur.

Praca nad miniaturą (kopiowanie, złocenie, nanoszenie warstw koloru, gotowa miniatura)

 

Należy pamiętać, że każda ilustracja w starych manuskryptach jest miniaturą natomiast iluminacją nazwiemy tylko te miniatury, które otrzymały dekorację z metalu. Blask złota lub srebra miał rozświetlić, czyli iluminować daną scenę.

Wczesne miniatury wykonywano przy użyciu palety ograniczonej do kilku kolorów. Kolory uzyskiwano zarówno z minerałów, w tym kamieni szlachetnych, jak i pozyskiwano ze źródeł organicznych; roślinnych i zwierzęcych. Słynny ultramarynowy błękit ekstrahowano z półszlachetnego lapis lazuri i był on cenniejszy od złota! Używano go do zdobienia woluminów przeznaczonych dla dostojników: hierarchów Kościoła i władców. Jego tańszymi zamiennikami, o mniejszej intensywności koloru, musieli zadowolić się ludzie niżsi rangą lub biedniejsze kościoły, chociaż nawet na ubogo zdobioną księgę stać było tylko nielicznych. Sam proces wytworzenia manuskryptów, trwający nieraz kilka lat, sprawiał, że były one wyjątkowo cenne. A te bogato ilustrowane, zawierające po 500 stron najlepszego welinu, oprawne w złoto i drogie kamienie stanowiły wielki skarb, przekazywany często w posagu lub wręczany przy wyjątkowych okazjach.

IMG-0914

Kamienie, z których pozyskiwane są barwniki

Co ciekawe, twórcy tych wspaniałych dzieł sztuki to przeważnie artyści anonimowi, mnisi pracujący od brzasku do zmierzchu, dzień po dniu, rok za rokiem, w zimnych skryptoriach aż do utraty wzroku. W zrozumieniu filozofii tych zapomnianych mistrzów, pomogła mi lektura wspaniałej powieści „Nazywam się Czerwień” noblisty Orhana Pamuka. I choć opisywane w niej wydarzenia rozgrywają się w XVI wiecznym Stambule to namiętności targające mistrzami pędzla są nadal aktualne. Co więcej, ich filozofia pomogła mi podjąć decyzję o rezygnacji z własnej kreacji w dziedzinie miniatury i zastąpienia jej możliwie wiernym kopiowaniem dzieł średniowiecznych, bezimiennych mistrzów.

nazywam sie czerwień

Okładka książki Nazywam się Czerwień Orhana Pamuka

 

Poniżej prezentuję kilka moich kopii a po więcej zapraszam na mój profil na Instagramie @medieval_illuminations lub konto na FB Galeria Iluminacji i Miniatur

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s