Sybank i puste haki w galerii

Tak naprawdę nazywał się Sebastian Zarasiński, albo jakoś podobnie. Sybank zresztą zadbał o to, żeby nikt nie miał pewności. Media rozpisywały się o jego wybitnej osobowości. Był artystą, myślicielem i celebrytą. Największy rozgłos przyniosła mu wystawa w londyńskim Soho w 2002 roku. Zostali na nią zaproszeni wszyscy wielcy świata sztuki, świata biznesu i oczywiście przedstawiciele mediów. Tydzień przed planowanym z wielką pompą otwarciem wystawy, Sybank zawiadomił galerię i media o nieszczęściu, które go spotkało. W nocy z piątku na sobotę, gdy przebywał na gali charytatywnej w Brighton, jego położona na farmie nieopodal Guildford pracownia, doszczętnie spłonęła. Spłonęły też doszczętnie dzieła artysty. Ku zaskoczeniu wszystkich, Sybank nie odwołał wernisażu. Zaintrygowani goście tłumnie zjawili się na otwarciu wystawy. Zastali sterczące ze ścian puste haki a przy każdym z nich wyczerpujący opis dzieła. Był też sam Sybank. Rozpromieniony i podekscytowany, w asyście kuratora wystawy i właściciela galerii przyjmował gratulacje i wyrazy uznania. Artysta z każdym chętnie rozmawiał o swoich dziełach, o idei która towarzyszyła mu podczas pracy, o inspiracjach i artystycznym dialogu z mistrzami nurtu, do którego nawiązywał w swej twórczości. Sybank opowiadał również o własnych poszukiwaniach idealnych rozwiązań formalnych i próbach uchwycenia ulotnej idei i zamiany jej w materię dzieła. Artysta cytował obficie filozofów i znacznie oszczędniej teoretyków sztuki. Spoglądając na jego interlokutorów odnosiło się wrażenie, że nieraz kompletnie nie rozumieją o czym mówi Sybank, jednak pozycja wybitnego artysty, nadawała jego słowom wagę prawd objawionych i nikt nie ośmielał się podważyć ich sensu. Nikt też nie zadawał niewygodnych pytań. Nikt z wyjątkiem jakiegoś dziennikarzyny z lokalnego pisemka „Garaż sztuki” czy jakoś tak, który zadał pytanie wiszące w powietrzu niemal od początku:

– Czy Pana sztuka, panie Sybank, czerpie inspiracje ze sztuki Banksy’ego? Czy skoro w przypadku Banksy’ego są dzieła ale nie ma artysty to w Pana przypadku jest Artysta ale nie ma dzieł?

Trudno opisać to wszystko co się stało nim jeszcze wybrzmiał w ustach dziennikarzyny znak zapytania. Sybank wyprowadził nadspodziewanie celny i mocny cios w nos pytającego a ułamek sekundy później kopniak w stronę kamerzysty. Powstał wielki chaos, w którym ulotnił się gdzieś Sybank a zdezorientowani goście, zmuszeni do natychmiastowego opuszczenia galerii, nie kryli smutku z powodu niewypitego wina i niezjedzonych tartinek z kawiorem.

Późniejsze śledztwo dziennikarza z „Garażu sztuki” wykazało, że Sybank nigdy nie stworzył żadnego dzieła a przynajmniej nigdzie nie zachował się żaden materialny dowód na istnienie jakichkolwiek dzieł artysty. Pomimo tego Sybank nadal uznawany jest za znaczącego artystę XXI wieku a wystawa nieistniejących obrazów weszła na stałe do katalogu dokonań artystycznych, o których uczą się studenci na wykładach ze sztuki współczesnej.

Oczywiście całą tę historię zmyśliłam pod prysznicem ale pytanie nie spłynęło wraz z pianą i wciąż mi zanieczyszcza umysł: Czy materialne istnienie dzieła jest konieczne, żeby kogoś uznać za artystę?

tekst: Olga Prokop-Miśniakiewicz

Banksy –

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s