Trzepak

Od niedawna prowadzę projekt „Ochota na trzepaku”. Trochę z nostalgii za szczenięcą beztroską, trochę z przekory, trochę z ciekawości świata. Chodzę po mojej dzielnicy z aparatem fotograficznym i tropię trzepaki. Czy jeszcze są (są, są!), czy ktoś ich używa (używa!) i czy zachowały jeszcze coś z uroku tego szczególnego miejsca odwiedzanego kiedyś przez wszystkie pokolenia osiedlowej społeczności. Trzepaki zagościły również w moich obrazach i właściwie stale o nich myślę. Zadałam też sobie pytanie, kiedy powstały trzepaki? Zapewne nie wcześniej niż dywany ale też dopiero po tym jak ludzie zaniechali koczowniczego życia i osiedlili się na stałe.

W poszukiwaniach historycznego trzepaka przyszło mi z odsieczą malarstwo. Malarstwo holenderskie oczywiście. Malarstwo społeczeństwa kochającego do szaleństwa nie tylko tulipany ale również przedmioty codziennego użytku. Holendrzy otaczali przedmioty czcią, gromadzili zarówno same sprzęty jak ich wizerunki. Dlatego właśnie XVI -XVII wieczna Holandia jest miejscem narodzin i rozkwitu martwych natur, jednego z najważniejszych gatunków malarskich. Od martwych natur na stołach, poprzez  martwe natury we wnętrzach, dość blisko już do wnętrz wypełnionych zarówno sprzętami jak i ludźmi czyli do malarstwa rodzajowego. Być może to zbyt duże uproszczenie ale faktem jest, że malarze holenderscy zasłynęli także jako mistrzowie scen rodzajowych, w których ukazywali prostych ludzi przy ich codziennych zajęciach, w otoczeniu przedmiotów użytkowych. I to właśnie jest wspaniała kopalnia wiedzy o życiu i zwyczajach ówczesnych ludzi.

Ja „odkopałam” mój trzepak na obrazie Pietera Bruegla Zabawy dziecięce:

oud-hollandse-spellen

Pieter Bruegel, Zabawy dziecięce, Olej na desce , 118 cm × 161 cm, 1560, Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu

Obraz jest wyjątkowy pod wieloma względami ale najważniejszym jest sama tematyka. Dzieci w czasach Bruegel’a nie często pojawiały się na obrazach a obraz poświęcony w całości dzieciom to prawdziwy rarytas. Ktoś policzył, że dzieci jest aż 250. Co więcej, na obrazie nie ma żadnej zabawki. Dzieci jednak bawią się w najlepsze, wykorzystując „dorosłe” sprzęty; beczki, koła, grabie, kije.  Inne ujeżdżają drewniany płot, przeciągają linę, skaczą przez plecy kompana a nawet grzebią patykiem w kupie. Beztroskie dzieciństwo!

Niemal centralnie na obrazie Bruegel umieścił drewnianą konstrukcję, składającą się z dwóch pionowych słupów, na których oparto poziomą belkę. No oczywiście jest to trzepak a na trzepaku szaleją dzieci. Jedno zwisa głową w dół oplótłszy nogami poziomą belkę a inne właśnie wykonuje fikołka. Kiedyś robiłam dokładnie to samo. Ja i większość dzieci, które znałam. Czyli w kwestii trzepaka nic się nie zmieniło od 500 lat. Nic z wyjątkiem tego, że jest coraz mniej trzepaków a dzieci już nie przesiadują na podwórkach.

trzepak

Pieter Bruegel, Zabawy dziecięce, fragment, olej na desce , 118 cm × 161 cm, 1560, Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s